niedzielny spacerowicz


Tak, wybrałam się z Misiem Rysiem na spacer na pobliskie łąki. Fajnie, że wystarczy przejść na drugą stronę ulicy żeby znaleźć się w zupełnie innym krajobrazie niż blokowisko. Nie spodziewając się, że wiosna aż tak mocno wybudziła się z zimowego letargu nie zabrałam ze sobą aparatu ino telefon, szkoda… Co prawda zrodził się plan w mojej głowie aby powtórnie przybyć tu z aparatem jednak pod koniec tego wypadu na swojej drodze napotkałam… żmije (chyba (?)) i to nie jedną – było ich minimum ze trzy, a że jestem istnym bojącym dudkiem to moje kolejne wyprawy na zbyry stoją pod dużym znakiem zapytania… Jednakowoż chyba nie będę się już tak ochoczo przedzierała przez krzory, w przyszłości wybiorę bardzie uczęszczane ścieżki. Zdjęć owych żmij oczywiście nie mam – strach mnie obleciał i czym prędzej zwiałam do domu.  😉

Poniżej fotorelacja z tej milszej części spaceru:

Udało mi się przypadkiem uchwycić jakieś latające ustrojstwo:

Nawet stary „trep” wiosnę czuje 😉

Niestety głupota ludzka zbiera swoje żniwo:

A ten tak się zawstydził, że jest przedmiotem mojej sesji, i spąsowiał:

Reklamy

czy to wiosna?


Będąc dziś na spacerze z  Gustlikiem odkryliśmy pierwsze symptomy wiosny, które od razu poprawiły nam nastroje :). Najpierw naszym oczom ukazał się  jeden samotny kwiatek mniszka lekarskiego.

Zielona trawa i większa ilość kwiatków, które znaleźliśmy dalej  pozwalają sądzić, że się nie mylimy. Wiosna jest na rzeczy.

Pewności, dodaje fakt, że na drzewach pojawiły się pierwsze pączki. Dowód? Proszę…

IDZIE WIOSNA!!!