moja wina II


Jako, że przyszedł czas aby ostatni z balonów, który nie miał do tej  pory zajęcia, napełnić pracowitą  zawartością należało również zlać do butelek pewne dobra, które od ubiegłego roku w nim tkwiły. Poniżej nader krótka fotorelacja z moich dzisiejszych zajęć, napracowała się Krysiula :). Dla tych co nie pamiętają zamieszczam linka z poprzednich prac słynnej winiarni łódzkiej z polesia – moja wina I

 

 

przyniosłam „se” jesień do domu :)


Teraz czas na herbatę z cytryną, świeżym imbirem i sokiem malinowym plus ciasteczko. Do pełni szczęścia brakuje kocyka 😀

Proszę mi wybaczyć, że niektóre fotografie są w dwóch wersjach ale nie mogłam się zdecydować 😉

w poszukiwaniu jesieni


Wczorajszy spacer nie zaowocował  stricte jesiennymi zdjęciami, natomiast udało mi się sfotografować te dwa paskudztwa. Ujęcia robione były na trzęsących się ze strachu nogach więc proszę to docenić ;)). Btw, ktoś może się orientuje co to za bestia z tymi długimi giczołami??? Chociaż w sumie nie wiem czy ta wiedza jest mi do czegoś potrzebna, mam nadzieję nie spotkać już tych typków na swojej drodze…

Na jesieni zawsze wraca do mnie ten utwór, który jak sądzę doczekał się już setek interpretacji wśród stylistycznie bardzo różnych wykonawców. Dla jeszcze lepszego odbioru tego i tak samego w sobie genialnego utworu wskazana jest  gorąca herbata z sokiem malinowym i świeżym imbirem + kocyk.  Choć to chyba jeszcze trochę  za wcześnie…

Najpierw jedno z pierwszych wykonań:

Oraz mój ulubiony współczesny cover:

Do miłego…